Z tropików prosto na Mordor. A Survival Guide for Uncertain Times
Z tropików prosto na Mordor. A Survival Guide for Uncertain Times
12 maja 2017
I Surrender (+ wideo skoku)
10 sierpnia 2017
Show all

Lost where I belong

Ten artykuł dedykuję wszystkim uzależnionym od rozwoju osobistego i pracy nad sobą.

 

Miłość bezwarunkowa… Pojęcie dla mnie abstrakcyjne jak żadne inne. Nigdy jej nie doznałam. Od samego początku czułam, że jestem akceptowana i kochana, kiedy jestem grzeczna, kiedy dostaję piątki w szkole, kiedy posprzątałam pokój i pomogłam mamie, kiedy robię to, co chce mój ojciec, kiedy uśmiecham się, kiedy wcześnie wracam do domu, kiedy nie palę papierosów etc…

To nauczyło mnie wybierać niedostępnych mężczyzn i nie zwracać uwagi na tych, którzy gotowi byli oddać za mnie cały świat. Im mniej mężczyzna był zainteresowany, tym bardziej byłam zainteresowana ja. Wszystkie związki, w których byłam kończyły się bardzo źle dla mnie: myśli o samobójstwie, koniec świata, poddanie się, rozpacz. Bo nie zasłużyłam na miłość.

W pewnym momencie to stało się nie do zniesienia. Nie chciałam tak żyć. Poszłam na psychoterapię. W ciągu 1,5 roku dowiedziałam, że istnieje miłość bezwarunkowa, którą teoretycznie powinni nam byli dać rodzice. Zrozumiałam, że nie mam pojęcia, jak smakuje taka miłość, ale chciałam się nauczyć to czuć, otworzyć się na nią.

Pamiętam, jak pierwszy raz poczułam, że jestem kochana przez Wszechświat, przez Energię, która mnie stworzyła. To odmieniło moje życie. Zaczęłam czuć więcej miłości do siebie i do ludzi, wybierać innych partnerów. Otworzyłam się na związek z mężczyzną, który był zapatrzony we mnie, co wcześniej było nie do pomyślenia. Byłam szczęśliwa, aż znowu nie doznałam odrzucenia.

Wierząc, że wszystko, co doświadczamy w życiu jest dla naszego dobra i rozwoju duszy, zaczęłam jeszcze mocniej pracować nad sobą. Całe życie słyszałam od rodziców, że mam ciężki charakter i nikt ze mną nie wytrzyma… Więc postanowiłam złagodnieć, nauczyć się ustępować, odpuszczać. Pofarbowałam włosy na blond między innymi po to, by być odbierana, jako bardziej łagodna osoba.

Widziałam olbrzymie efekty swojej pracy. Jeśli wcześniej mówiono o mnie „jaka s*cz”, to teraz co raz częściej słyszałam, że jestem „bardzo fajną ciepłą osobą”. Najważniejsze, że zaczęłam sama o sobie tak myśleć.

Natomiast jakiś głęboki podświadomy dobrze znany z przeszłości głos we mnie mówił „nie wystarczy, staraj się dalej, mocniej, więcej”.

Więc zamiast odpuścić sobie, krytykowałam, zamiast być łagodna, byłam surowa. To, co widziałam w moim partnerze traktowałam jako „o, widzisz, ile jeszcze pracy przed Tobą! Zobacz, to Ci boli, to Ci sprawia dyskomfort. Pracuj, pracuj!” Doszło do tego, że zabroniłam sobie mieć potrzeby i oczekiwania, wspierając się buddyjskim podejściem do życia oraz tym, co wyniosłam z psychologii… Muszę być samowystarczalna i niezależna emocjonalnie, duchowo, finansowo i na każdej innej płaszczyźnie.

Myślałam, że jeśli czujesz jakąś potrzebę – musisz samą ją zaspokoić. Nie wolno mi nic oczekiwać od partnera, od przyjaciół, od rodziców, od ludzi. Ogólnie mieć potrzebę – to oznaka słabości, że jeszcze musisz dużo pracować nad sobą… To, gdzie siebie wtedy widziałam stało się czymś w stylu „idealnego człowieka”, który niczego od nikogo nie wymaga i nie oczekuję, jest samowystarczalny, nikogo i niczego nie potrzebujący…

Mój idealny związek? To ten partnerski, wiecie, w którym dwie „pełne” osobowości, idą razem przez życie, bo jest im ciekawie ze sobą.

Ja pierdolę…

Czy ja chciałam zostać Buddą i doznać oświecenia za parę lat?!!

Jestem Kobietą. Jestem żywą istotą. Jestem człowiek nieidealnym, dużo myślącym, żyjącym często na wysokich duchowych wibracjach, ale mającym też potrzeby i oczekiwania na tej ziemi. Nie muszę wszystkiego tłumić, nie muszę cały czas non stop analizować siebie, mogę po prostu czuć, odpuścić sobie, powiedzieć o swoich potrzebach, o tym, że czegoś chcę…

( Ja chcę! Ja potrzebuję!… Jak dawno nie pozwalałam sobie tego powiedzieć!…)

 

Jeśli mówisz do Wszechświata: Nic nie potrzebuję, jestem samowystarczalna! Co dostaniesz od Wszechświata? Co może wtedy dać Ci Twój mężczyzna? I po co Ci on w ogóle?

 

W swoim dążeniu do idealnej wersji siebie straciłam… siebie prawdziwą.

W ciągu 6 lat zaokrągliłam wszystkie ostry kąty mojego charakteru, aż stałam się nieciekawa, bo utraciłam to coś, co zawsze miałam w sobie, ale teraz schowałam głęboko ze strachu przez odrzuceniem… To coś, to też ja.

Jestem emocjonalna, potrafiąca słuchać, ale też dużo mówiąca, dodatkowo mówiąca na 5 językach miłości, wymagająca, z wysokimi oczekiwaniami, rzadko się uśmiechająca się ostatnio, szukająca siebie, słuchająca jazzu, tańcząca pod Despacito, wciąż czasami wybuchowa, często płacząca, mega wrażliwa, wierząca w romantyczną miłość, mająca dużo marzeń, doceniająca każdy moment a czasami żyjąca w zatraceniu tego tu i teraz, mająca problemy z zaufaniem ludziom, odczuwająca dużo strachu, wciąż często męska, ale już co raz bardziej kobieca kobieta. Taka jestem.

Wciąż wierzę w partnerski związek, ale rozumiem go już inaczej. To dwie osobowości, znające swoją wartość i świadomi swoich potrzeb i marzeń, idące razem, by wymieniać się energią, dawać i brać, cieszyć się życiem, dzielić smutek i radość, żeby razem budować nową Jakość.

1+1=3.

Teraz pozwalam sobie po prosty być.

D.

P.S. Dziękuję Aleks, Magdzie D., Magdzie O. (medytacje Osho), Dianie oraz wszystkim Kobietom Kręgu za waszą mądrość i wsparcie.
P.P.S. Wczoraj wróciłam do swojego naturalnego koloru włosów. Tak dobrze dawno się nie czułam.

Anahata Blog
Anahata Blog
Żyj świadomie
  • my kobiety potrafimy.. czasami mam wrazenie ,ze jestesmy dla siebie samych najwiekszymi wrogami.. pociesze cię, większość z nas przechodzi tę ścieżkę:) Dlatego tak wazne jest siostrzeństwo..

    • Dziękuję bardzo za komentarz! Postanowiłam być swoim najlepszym kumplem i wspierać się z innymi kobietami :)

Zapisz się do Newslettera!

 

 Jako pierwszy dostaniesz inspirujące artykuły i unikatowe playlisty, dowiesz się o nadchodzących projektach i wydarzeniach.

Po wpisaniu maila sprawdź swoją skrzynkę w celu potwierdzenia.