Featured Video Play Icon
Mantra miłości
20 lipca 2015
jak prawidłowo sformułować życzenie
Pomyśl życzenie!
31 lipca 2015
Show all

Moc akceptacji

Mój tydzień z książką Deepaka Chopry «Siedem duchowych praw sukcesu»

Dzień czwarty: Moc akceptacji

принятие

Nie przegap dzisiejszego słońca, martwiąc się o jutrzejszy deszcz.

Stosowanie prawa najmniejszego wysiłku.

Zastosuję prawo najmniejszego wysiłku w życiu, zobowiązując się tak oto postępować:

1. Będę w praktyce ćwiczył akceptację. Dzisiaj będę akceptował ludzi, sytuacje, okoliczności i wydarzenia takimi, jakie są. Będę pamiętał, że ta chwila jest taka, jaka być powinna, ponieważ cały wszechświat jest taki, jaki powinien być. Nie będę walczył z całym kosmosem, zmagając się z obecną chwilą. Moja akceptacja jest całkowita. Przyjmuję rzeczy takimi, jakie są w tej chwili, nie zaś takimi, jakimi pragnąłbym je widzieć.

2. Gdy już zaaprobuję rzeczywistość taką, jaka jest, wezmę odpowiedzialność za swoją sytuację i za wszystkie wydarzenia, które wydają mi się trudne. Wiem, że przyjęcie odpowiedzialności oznacza nieobarczanie winą nikogo (ze mną włącznie) ani niczego za moje położenie. Wiem także, że każda trudność to ukryta szansa, i czujnie będę chwytał sposobności, by przemienić obecną chwilę tak, aby przyniosła większe dobro.

3. Dzisiaj utwierdzę się w świadomości nie zmagania się. Zrezygnuję z potrzeby obrony swego punktu widzenia. Nie będę przekonywał ani nakłaniał innych do przyjęcia moich przekonań. Pozostanę otwarty na wszystkie poglądy i nie będę się sztywno przywiązywał do żadnego z nich.

(Chopra Deepak „7 Duchowych Praw Sukcesu. Praktyczny przewodnik, jak spełnić swoje marzenia» Wydawnictwo MEDIUM 2008)

 

Po przerwie wracam do serii artykułów, inspirowanych książką Deepaka Chopry „7 Duchowych Praw Sukcesu”.

 

Środa, 22 kwietnia 2015

 

Życie jest ciekawe, i wszystko co się w nim dzieje nie jest przypadkowe. Dzisiaj rano byłam na medytacji w buddyjskiej świątyni Wat Khao Santi, na początku, której osoba prowadząca czytała tekst jednego mnicha właśnie o akceptacji. Buddyzm uważa akceptację jako jedną z najwyższych i najważniejszych umiejętności człowieka, dzięki której wiele naszych problemów rozwiążą się same, a my staniemy się szczęśliwsi.

Akceptacja wszystkiego jakie jest… Wydawałoby się to takie proste, a jednocześnie jest tak trudne! Łatwo nam akceptować siebie, kiedy podobamy się sobie i mamy dobry humor, łatwo też akceptować pozytywne rzeczy i sytuacje, które nam się przydarzają… Natomiast jak ciężko spojrzeć jest czasami w lustro i powiedzieć – kocham siebie taką jaką jestem, kiedy mamy gorszy dzień, albo nie jesteśmy już z siebie zadowoleni, kiedy wydarzają się nieprzyjemne sytuacje i nic nie idzie po naszej myśli… Wtedy zaczynamy się denerwować, spinać się, natychmiast coś zmieniać, co nierzadko doprowadza do powstania jeszcze większej liczby problemów. Tak więc może nie trzeba się spinać i próbować coś od razu zmieniać? Może lepiej odpuścić sytuację i przyjąć wszystko jak jest, a potem się zastanowić, co możemy z tego wyciągnąć, czego możemy się nauczyć?

Kiedy przydarza mi się coś niefajnego, czuję, jak zmienia się mój nastrój i popadam w analizowanie siebie i tego co się wydarzyło (uwielbiam to :/ ), zamiast tego by powiedzieć sobie: „Dobra, tak się stało. Tak, to nie jest przyjemne, ale to nie oznacza, że trzeba przestać żyć tu i teraz. Zaakceptuj to jak jest i odpuść. Życie samo podpowie wyjście i odpowiedzi”.

Trudność w akceptacji życia i wszystkiego naokoło jakie jest, może być związana z potrzebą kontrolowania, która ma korzenie w naszym dzieciństwie. Być może rodzice dawali Ci dużo swobody wyboru, ufali, słuchali Twojej opinii, pozwalali popełniać błędy i mówić swoją opinię. Wtedy teoretycznie nie powinieneś mieć problemów z kontrolowaniem. Pozostali, uważam, mogą się tego nauczyć: zaczynając od akceptacji małych rzeczy, jak np deszczu zamiast słońca za oknem, albo tego, że dzisiaj nie dałeś rady pójść na siłownie, chociaż miałeś taki plan, wierzę, że z czasem można nauczyć się akceptować bardziej poważne rzeczy.

Dzisiaj odpuszczam to, że poświęciłam cały mój dzień na blog, a nie pracę, i zdążyłam zrobić mniej, niż planowałam.

Jeśli problem da się rozwiązać, to nie ma się, czym martwić, jeśli zaś rozwiązać się nie da to zmartwienie nic nie pomoże

Jeśli problem da się rozwiązać, to nie ma się, czym martwić, jeśli zaś rozwiązać się nie da to zmartwienie nic nie pomoże.

Ostatni punkt jest dla mnie najtrudniejszy – zostawić potrzebę udowodnienia swojej opinii… Oh, jak ja lubię udowadniać że mam rację, zakładać się i wygrywać spory. Nie wiem, skąd to mam, ale jestem taka od urodzenia. Doskonale zdaję sobie sprawę, że udowadnianie nie ma sensu, to tylko pochłania czas i siły, które można byłoby przeznaczyć na coś bardziej pożytecznego. Wiem, że to nie jest warte. Ludzie mogą myśleć o was co chcą, najważniejsze co wy myślicie o sobie, i jeśli wiesz, że jesteś dobrą osobą nikt Ci nie wmówi, że jesteś złą. Z ziarna może coś wyrosnąć tylko tam, gdzie była dla niego przygotowana gleba. Jeśli czyjaś opinia was mocno dotknęła, lepiej pomyśleć, czy tak naprawdę wy też nie myślicie tak o sobie? Może lepiej przeanalizować to samemu, niż tracić czas na udowodnienia. Wiecie, żeby nie było jak w tej kreskówce:

https://www.youtube.com/watch?v=-33sen9XXGc

A wam łatwo jest akceptować siebie, ludzi, sytuacje?

Namaste

Anahata Blog
Anahata Blog
Żyj świadomie

Zapisz się do Newslettera!

 

 Jako pierwszy dostaniesz inspirujące artykuły i unikatowe playlisty, dowiesz się o nadchodzących projektach i wydarzeniach.

Po wpisaniu maila sprawdź swoją skrzynkę w celu potwierdzenia.