medytacja
Noworoczne postanowienie: codzienna medytacja
3 stycznia 2017
Lost where I belong
5 sierpnia 2017
Show all

Z tropików prosto na Mordor. A Survival Guide for Uncertain Times

Jeśli chcesz pomagać ludziom, musisz się przed nimi otworzyć,

 Z tym artykułem chodzę już od pół roku. Z jednej strony, potrzebowałam czasu, by nabrać dystansu do tego, co się wydarzyło w moim życiu w ciągu ostatniego roku. Z drugiej, nie pasował on do pozytywnego tonu wszystkich moich poprzednich artykułów. Myślałam o tym, żeby przestać pisać w ogóle… Jednak dzięki waszym mailom, zrozumiałam, że ten blog jest potrzebny. Jest potrzebny mi, jak i komuś z was, a bez tego artykułu nie mogę ruszyć dalej. Jest to dla mnie w pewnym stopniu katharsis…


Jeśli śledzicie tego bloga od początku, to pewnie wiecie, że w marcu 2015 spakowałam plecak, zostawiłam cały mój nabytek życiowy w Warszawie i razem z partnerem wyjechałam do Tajlandii. Moim celem tej podróży było znalezienie odpowiedzi na pytanie „Co chcę w życiu robić?”, „Do czego jestem stworzona?”, „Jakie są moje talenty, i jak mogę je użyć w tym życiu?”. W skrócie tę podróż nazwałam „podróżą w głąb siebie” i jak teraz ludzie pytają mnie, co robiłam w Azji, odpowiadam: szukałam siebie.

Na początku mieszkaliśmy w małym miasteczku w 2 krokach od morza… To był czas pełen medytacji, czytania książek w hamaku, najpiękniejszych wschodów i zachodów słońca, zdrowego jedzenia, mnóstwa podróży… To był niepowtarzalny, piękny, może najpiękniejszy do tej pory okres mojego życia.

Z tropików prosto na Mordor.

Wydarzyło się wtedy sporo bardzo ważnych i magicznych rzeczy – spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy pomogli mi odnaleźć odpowiedzi na moje pytania… Odkryłam, że to, co chcę w życiu robić to pomagać ludziom, a moim narzędziem, które było mi dane, są czakry. Zaczęłam wtedy tworzyć własny kurs. Właściwie on się tworzył sam, ja byłam tylko kanałem pomiędzy Wszechświatem a komputerem, na którym tworzyłam prezentacje i pisałam teksty.

Niestety sytuacja zmusiła nas, żeby się przeprowadzić do Bangkoku…

Z tropików prosto na Mordor.

Wiele energii włożyłam w to, by zaakceptować to miasto takie, jakie jest. Nigdy to mi się nie udało. Nie lubiłam go od pierwszego wejrzenia, znienawidziłam go w ciągu kolejnych 8 miesięcy, które tam spędziłam. Zanieczyszczone powietrze, straszny syf i brud, smog, brak przyrody, woń, wilgoć, upał i miliony ludzi, którzy stale gapią się w swoje smartphony… Mieszkanie w miejscu, którego nie czułam i nie lubiłam, pochłonęło dużo mojej pozytywnej energii, zabrało całą lekkość i kreatywność. Mimo że stworzyłam i przeprowadziłam swój pierwszy online kurs o czakrach, kosztowało to mi niesamowicie dużo energii. Od stycznia 2016 zaczęłam doświadczać stanów depresyjnych.

Po 8 miesiącach w stolicy Tajlandii postanowiliśmy wrócić do Polski. Dlatego że jestem cudzoziemką, nie mogłam od razu wrócić do Warszawy, gdzie mieszkałam przez ostatnie 7 lat swojego życia, gdzie są moi przyjaciele, pies i wszystkie ubrania, rzeczy, meble… Musiałam wrócić do domu – Rosji, jak mówił wtedy mój partner, tylko na chwilę, by on mógł zrobić mi zaproszenie do Polski.

Plan był taki: jadę do domu, w tym czasie on wyrabia mi zaproszenie, przyjeżdża po mnie do Rosji, podróżujemy i razem wracamy do Warszawy. On pracuje i robi to, co lubi, ja – prowadzę dalej kurs i rozwijam nowe projekty.

Z tropików prosto na Mordor.

Widzieliśmy się ostatni raz na lotnisku 1 czerwca 2016. Potem przestał odbierać moje telefony, odpisywać na smsy i maile… Trzy lata relacji pełne zaufania i miłości runęły w sekundę. Do tej pory nie wiem, dlaczego…

A więc zostałam w Rosji, kraju, który jest moim domem, gdzie niby powinnam się czuć dobrze, a jednak czułam się prawie tak samo obco, jak w Tajlandii. Nie wyróżniał mnie tylko kolor skóry i wzrost. Poza tym nie łączy mnie już nic z mentalnością mieszkających tam ludzi.

Spędziłam w Rosji kolejne 4 miesiące. To były ciężkie miesiące pełne smutku, żalu, rozczarowania, braku zaufania do ludzi, poczucia bycia zdradzonym, porzuconym, rozpaczy i braku nadziei.

Przez pierwszy miesiąc prawie nie podnosiłam się z łóżka. Drugiego miesiąca zapisałam się na siłownie. Ból emocjonalny zastąpiłam bólem w ciele – poszłam na stretching. Siłownia – dom. Tak wyglądało moje życie wtedy.

Pamiętam, jak pewnego dnia, siedząc w totalnej rozpaczy, płacząc przez chyba kilka godzin, zaczęłam pisać list do swojej podświadomości. Prosiłam o radę, jak z tego wyjść, co robić dalej, jak sobie pomóc. Pamiętam, że usłyszałam głos intuicji, który powiedział mi dość jasne – „zrób kurs”. „Dostałaś wiedzę od Nauczycieli, ale nie możesz zostawić jej tylko dla siebie, musisz się dzielić nią z ludźmi”.

Z tropików prosto na Mordor.

Utarłam łzy i następnego dnia ogłosiłam daty nowego kursu o czakrach… I ludzi zaczęli się zgłaszać… A ja zaczęłam mieć ulubione zajęcie i nie zostało mi czasu na użalanie się nad sobą. No dobra, czasami w nocy wciąż to się zdarzało.

Przez cały sierpień dzieliłam się swoją wiedzą z wyjątkowymi ludźmi. W ciągu dnia przygotowywałam się do kursu, potem szukałam pracy w Polsce, przechodziłam rozmowy kwalifikacyjne, a wieczorami prowadziłam kurs.

Oczywiście szukałam różnych możliwości, by wrócić do Polski, ale jak nie masz stałego źródła dochodu, to masz naprawdę bardzo małe szanse. Nieliczni osoby, które poprosiłam o pomoc z zaproszeniem mnie do kraju, poradziły poszukać pracy… Natomiast z drugiej strony ludzi, którzy mnie zupełnie nie znali, oferowali swoją pomoc…


Warto być wdzięcznym za każde trudne doświadczenie, które Cię spotyka, –

bardzo dobrze pokazuje, kto jest kim w Twoim życiu.


A więc przeprowadziłam kurs i znalazłam pracę w Warszawie. Oczywiście jedyną możliwością dla mnie były korporacji, które nie mają problemu z zaproszeniem cudzoziemca do pracy i wyrabianiem dla niego wszystkich niezbędnych dokumentów. Dwie rozmowy przez telefon – i o dziwo – jestem przyjęta do jednej z największych firm z obszaru bankowości na świecie. Miejsce pracy – Mordor

Nigdy nie pracowałam w korporacji, nie mówiąc już o bankowości. Nie wyobrażałam już sobie, że może mnie to spotkać, a jednak tak się stało. To, jak tak empatyczna i wrażliwa na emocje i energię innych ludzi osoba jak ja, odnajduje się w świecie „korpo”, napiszę może w osobnym artykule. W tym chciałam podzielić się z Tobą moim survival guide, zestawem ratunkowym, który pomógł mi przeżyć ten trudny okres w życiu.

A Survival Guide for Uncertain Times

Medytuj

W momentach, kiedy nie miałam wokół siebie żadnych przyjaciół, medytacja była moim jedynym ratunkiem. Z całym sercem mogę teraz powiedzieć, że medytacja wtedy uratowała mi życie. Medytowałam 2-3 razy dziennie, dodatkowo robiłam hipnozę i słuchałam mantr. Na początku nie czułam, że to cokolwiek mi pomaga, ale z czasem zauważyłam o wiele większy spokój wewnętrzny i brak chaosu myśli w głowie. Szukaj swojej medytacji albo skorzystaj z tej, która wtedy uratowała mi życie:

YouTube Preview Image

Wizualizuj

Nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość. Jeśli pochłaniają Cię smutne gorzkie myśli, staraj się mocno je zmienić. Pamiętaj, że to Ty panujesz nad myślami, nie myśli nad Tobą. A więc czego chcesz doświadczyć? Co chcesz przyciągnąć do swojego życia teraz? Prawidłowa wizualizacja wymaga sporo pracy nad sobą i pilnowania myśli, ale warto! Przyciągaj pozytywne emocje, przyciągaj radość, szczęście albo spokój, w zależności czego potrzebujesz. Niech to będą bardzo pozytywne i kolorowe obrazy.

Wybacz innym

Żal działa jak trucizna na nasz organizm, trzymając ją w sobie, robisz krzywdę przede wszystkim sobie, więc pracuj nad wybaczeniem. Idea, która bardzo pomaga mi w życiu, jest to, że każdy z nas w każdym momencie swojego życia zachowuje się najlepiej jak potrafi. We all do our best. Jeśli ktoś potraktował Cię tak, a nie inaczej, oznacza to, że wtedy nie miał odwagi/pewności siebie/miłości do siebie/czuł strach, ale zrobił wszystko, co mógł. Więc wybacz tej osobie.

Wybacz sobie

Często po rozstaniu się bierzemy ogromną winę na siebie i zaczynamy analizować swoje zachowanie, widzimy same błędy i co można byłoby naprawić, zrobić inaczej… Stop. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy wtedy. Jeśli nie potrafiliśmy się zachować inaczej, lepiej, godniej etc to oznacza, że czegoś nam zabrakło wtedy (odwagi/pewności siebie/świadomości itd.). Wybacz sobie.

wybaczenie

Rób swoje

Praca lub twórczość bardzo pomagają przeżyć ciężkie momenty. Masz projekt do zrobienia – odłóż emocje, skup się na projekcie. Masz hobby – nie odkładaj go w daleki kąt, rób teraz. Cokolwiek masz do zrobienia – rób. Bardzo leczniczo działa również każda aktywność, która wymaga pracy rąk – kopanie ziemi, sadzenie kwiatów, sprzątanie, gotowanie – to wszystko pomaga nam się zakorzeniać.

Proś o pomoc

Uwierz, większość ludzi chce i lubi pomagać, ale najpierw musisz o to poprosić. Wiem, że może to być trudne i niekomfortowe, szczególnie jeśli wychowałeś się w świadomości – nigdy nie proś nikogo o nic, wszystko rób sam – ale są sytuacje, w których nie dasz rady wszystkiego zrobić sam, albo będzie to bardzo trudne. Musisz się otworzyć na przyjmowanie, nauczyć się nie tylko dawać, ale również brać. Pozwalając komuś zrobić coś dla Ciebie, dajesz możliwość dla tej osoby poczuć się dobrze, tworzy się bardzo ważna wymiana energii. Nie martw się, we wszechświecie wszystko jest w harmonii – jeśli teraz ktoś pomógł Tobie, następnym razem Ty będziesz miał możliwość pomoc komuś innemu.

Ćwicz

Sport, ruch, każda fizyczna aktywność pomagają rozruszać energię w ciele, która w ciężkich okresach życia kumuluje się często w pierwszej/trzeciej i czwartej czakrach. Doświadczając zdrady i odrzucenia przez partnera niemalże automatycznie zamykamy swoje serce, bo nie chcemy być jeszcze bardziej zranieni. Właśnie dlatego koniecznie postaw na ćwiczenia aktywujące i otwierające klatkę piersiową, jak np. joga, pilates, stretching. To pomoże Ci łatwej przeżyć trudne emocje i zranienie.

Czytaj książki

14350841_1113546842059710_7474458626619342848_n

Szczególnie w ciężkich okresach życia wybieraj książki intuicyjnie. Tylko tak dobierzesz taką, która da Ci odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania. To nie był przypadek, że właśnie dopiero wtedy w moje ręce trafiła „Jedz, módl się, kochaj” Liz Gilbert.

Dbaj o siebie

Jak rozumiesz wyraz „dbać o siebie”? Co to dla Ciebie znaczy? Jeśli to na przykład, jeść zdrowo i gotować obiady tylko dla siebie – rób to. Jeśli to kupić czasami kawałek pysznego ciasta – nie odmawiaj sobie przyjemności. Jeśli oznacza to pójść samemu do kina na film, który chcesz obejrzeć – idź do kina! Bardzo łatwo nam jest dbać o kogoś, szczególnie kobiety mają to we krwi, natomiast nie zapominajmy, że najważniejszą osobą w życiu, o którą musisz najpierw zadbać, jesteś Ty sama/sam.

Wyciągaj pozytywne wnioski

…z każdej sytuacji i z każdych relacji… Czego się nauczyłeś? Jaki się stałeś? Co ta sytuacja pozwoliła Ci zobaczyć, dowiedzieć się o sobie? Zaufaj, że wszystko, co się dzieje w życiu, prowadzi ku dobremu.

Żyj tu i teraz

Jak najczęściej powracaj do tu i teraz. Jest Ci źle nie do zniesienia, czujesz złość, może nienawiść, nie kochasz siebie ani ludzi. Zapytaj siebie, czy tu i teraz coś się dzieje złego? Czy czujesz zagrożenie? Czy coś Ci boli? Czy jesteś spragniony lub głodny? Powracając do tu i teraz łapiemy się na tym, że przeżywamy tak naprawdę to, co się wydarzyło w przeszłości, a w teraźniejszości już tego nie ma. Warto pamiętać, że w tu i teraz najczęściej wszystko jest w porządku.


Te cztery miesiące w Rosji bardzo dużo mnie nauczyły. Powrót do domu – do Warszawy – był trudny. Dodatkowo okazało się, że połowa moich rzeczy została skradziona. Po 8 latach musiałam zacząć wszystko od zera…

Cieszę się, że wyjechałam do Tajlandii i zrealizowałam wiele swoich marzeń. Jestem wdzięczna za wszystko, co się wydarzyło. Widocznie właśnie tak miała wyglądać i zakończyć się moja podróż. Mając 30 lat, zaczynam nowy rozdział mojego życia. Wierzę, że wszystko będzie dobrze, że będę szczęśliwa…

Ściskam,
Dasza


Dziękuję, że doczytałeś do końca. Podziel się swoją opinią. Co Tobie pomaga przeżyć ciężkie okresy w życiu? Jaki jest Twój survival guide?


Photo on preview by Ivan Troyanovsky

Anahata Blog
Anahata Blog
Żyj świadomie
  • Cześć, Magda!

    Wole się zwracać na Ty, mam nadzieję, że się nie obrazisz :)

    Dziękuję Ci bardzo za dobre słowa! Dziękuję, że jesteś i zostałaś na tym blogu.
    Wiem, że Anioły czuwają i to wszystko ma jakiś sens, to zmiany na lepsze. Potrzeba tylko czasu by to umieć dostrzec.

    To prawda, na warszawskiej Pradze było dziś słonecznie, i oby tak zostało :)

    Ściskam mocno,
    Dasza

  • Maleńka, jesteś wielka! :-) :-)

  • Bardzo się cieszę, że jesteś z powrotem! Sama przechodzę ostatnio przez różne mniejsze i większe zakręty i choć nie da się ich porównać z Twoją historią, to dobrze wiem jak to jest zaliczyć taką glebę i jaki to jest ból. Jak to dobrze że wszystko mija, nawet największe kryzysy. Wszystko jest po coś. Przesyłam Ci gorące uściski i dużo ciepła. Trzymaj się i niech słonko wychodzi jak najczęściej :)

    • Cześć, Słońce! Bardzo dziękuję za ciepłe słowa i wsparcie! Pozdrawiam i również życzę jak najwięcej słonecznych dni!

Zapisz się do Newslettera!

 

 Jako pierwszy dostaniesz inspirujące artykuły i unikatowe playlisty, dowiesz się o nadchodzących projektach i wydarzeniach.

Po wpisaniu maila sprawdź swoją skrzynkę w celu potwierdzenia.